Ochotnicza Straż Pożarna kojarzy się przede wszystkim z remizą, czerwonym samochodem i syreną. Tymczasem jej prawdziwa istota tkwi w ludziach, którzy na co dzień żyją obok nas – w sąsiadach, kolegach z pracy, rodzicach dzieci z jednej klasy. To oni, gdy tylko rozlegnie się alarm, zostawiają rodzinny obiad, przerywają sen w środku nocy albo odkładają obowiązki zawodowe, by jak najszybciej dotrzeć do remizy i ruszyć z pomocą.
Alarm nie pyta, co robisz
Strażak ochotnik nigdy nie wie z góry, co go czeka. Wezwanie może dotyczyć pożaru domu, wypadku drogowego, podtopienia, usuwania skutków wichury, nagłego zatrzymania krążenia czy poszukiwań osoby zaginionej. Wie tylko jedno – ktoś czeka na pomoc. I właśnie ta gotowość przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, stanowi o sile OSP.
Więcej niż wyjazdy
Ochotnicza Straż Pożarna to nie tylko akcje ratownicze. To także ćwiczenia po pracy, szkolenia w weekendy, dbanie o sprzęt i remizę, zabezpieczanie lokalnych wydarzeń, edukacja dzieci i młodzieży oraz działalność Młodzieżowych Drużyn Pożarnych. To codzienna obecność w życiu miejscowości – i wsparcie, którego mieszkańcy naprawdę potrzebują.
„Strażak ochotnik nie pyta, kim jesteś. Nie pyta, czy cię zna. Nie pyta, czy jest odpowiednia pora. Jeżeli alarm oznacza, że ktoś potrzebuje pomocy – po prostu jedzie” – podkreślają autorzy wpisu.
Wspólnota, nie tylko formacja
OSP to służba, odpowiedzialność i wspólnota. Druhny i druhowie na co dzień są częścią swoich miejscowości, a gdy rozlega się syrena, stają się zgranym zespołem gotowym ratować życie, zdrowie i mienie. Warto o tym pamiętać – zwłaszcza gdy kolejny raz dźwięk alarmu przerwie im rodzinny wieczór.
Źródło: OSP Pozezdrze
Fot. facebook.com

